piątek, 23 listopada 2012

PRZENOSINY

Postanowiłam dokonać pewnych zmian. Mianowicie zdecydowałam, że przenoszę moje dwa blogi na jeden adres. Nowy blog znajduje się pod adresem


   Wiem, że może to się wydać Wam dziwne, ale wyjaśnienie możecie przeczytać już pod nowym adresem. Za niedogodności przepraszam.

wtorek, 20 listopada 2012

Konkurs "Podróż do miasta świateł"

Wydawnictwo Nasza Księgarnia zorganizowała konkurs o wiedzy na temat książki Podróż do miasta świateł autorstwa Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Więcej na temat konkursu znajdziecie na profilu Facebookowym wydawnictwa www.facebook.com/WydawnictwoNaszaKsiegarnia .

piątek, 2 listopada 2012

Podsumowanie października i stosik #4

   Miesiąc się skończył, więc czas na podsumowanie czytelnicze. To już moje drugie, więc jak na razie cieszę się, że udaje mi si je robić regularnie :) W tym miesiącu udało mi się przeczytać tylko 6 książek, ale patrząc na to z perspektywy braku czasu, chodzenia na zajęcia i nauki to w sumie całkiem niezły wynik. Oto co mi się udało przeczytać:

Prawdziwe wspomnienia Mali K. (426 stron)
Niewierna córka (315 stron)
Zakazana żona (361 stron)
Miasto popiołów (442 strony)
Bezduszna (318 stron)
Inne anioły (303 strony)

Łączna ilość przeczytanych stron to 2165, co daje  ok. 70 stron dziennie. Starałam się czytać codziennie ok. 75-100 stron, ale jak widać nie wyszło.
Poza tym znowu udało mi się napisać dwie recenzje do moich akcji, czyli Dobre i Polskie oraz Hit czy kit. I w październiku udało mi się nawiązać współpracę z wydawnictwem Hachette.

A teraz czas na stosik, a właściwie parę. Zdjęcia robiłam w dwóch różnych miejscach, mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza.


Miasteczko Salem Stephen King - z biblioteki
Dziewczęta z Szanghaju Lisa See - zakup własny
Pieśń Jedwabnego Szlaku Mingmei Yip - jw.
Prawdziwe wspomnienia Mali K. Adrienne Sharp - od wydawnictwa Nasza Księgarnia [recenzja]
Kobieta, którą porwał wiatr Claus Stephani - jw. [recenzja]
Zakazana żona Verena Wermuth - od wydawnictwa Hachette [recenzja]
Niewierna córka Hannah Shah - jw. [recenzja]
Bezpieczna przystań Nicholas Sparks - z biblioteki [recenzja]
Księżyc Yakuzy. Wyznania córki gangstera Shoko Tendo - jw. [recenzja]


Płatki z nieba Mingmei Yip - zakup własny
Pawilon Kwiatu Brzoskwini Mingmei Yip - jw.
Gejsza Liza Dalby - z biblioteki
Bez mojej zgody Jodi Picoult - jw.
Miasto popiołów Cassandra Clare - jw.
Bezduszna Gail Carriger - jw. [recenzja]
Inne Anioły Lili St. Crow - jw.
Czarodziejka Michael Scott - jw.
Klaudyna w szkole, Klaudyna w Paryżu Colette - jw.
Małżeństwo Klaudyny, Klaudyna odchodzi Colette - jw.


Pięćdziesiąt twarzy Greya E.L. James - zakup własny
W niewoli zmysłów Nalini Singh - jw.
Proroctwo sióstr Michelle Zink - jw.


Akademia wampirów Richelle Mead - z biblioteki
Upadli Lauren Kate - jw.
Przebudzenie Śpiącej Królewny Anne Rice - jw.
Ostatni tancerz Mao Li Cunxin - jw.
Czerwień Rubinu Kerstin Gier - jw.
Przepowiednia Szeherezady Alia Yunis - jw.
Zagubieni w czasie Melissa de la Cruz - jw.

To by było na tyle. Naprawdę cieszę się ze zdobytych książek, gdyż na niektóre już nie mogłam się doczekać. Teraz żałuję, że nigdy nie uczęszczałam na żaden kurs szybkiego czytania, bo z chęcią pochłonęłabym te książki już teraz. To ja zabieram się za czytanie, a Wam życzę miłego wieczoru i długiego weekendu.

czwartek, 25 października 2012

Hit czy kit: Bezduszna

Bezduszna Gail Carriger
org. Soulless
seria: Protektorat Parasola (#1)
wyd. Prószyński i S-ka, 2011

"Panna Tarabotti sprawiała bowiem wrażenie zwyczajnej starej panny, której niefortunne położenie wynika z despotycznej osobowości, śniadej cery i przesadnie ostrych rysów twarzy razem wziętych."

   Przeglądając blogi recenzenckie często natrafiałam na serię Protektoratu Parasola, ale szczerze mówiąc jakoś za bardzo mnie do niej nie ciągnęło. Teraz gdy nadarzyła się okazja do przeczytania pierwszej części, miałam wrażenie, że ta książka nie chce abym z powrotem odkładała ją na półkę.

   Główną bohaterką jest Alexia Tarabotti, która mimo swojego ludzkiego wyglądu jest nadczłowiekiem. Panna zostaje zaatakowana przez wygłodniałego wampira, którego natychmiastowo uśmierca. Okazuje się jednak, że w Londynie dochodzi do zniknięć wampirów oraz wilkołaków. Alexia zaczyna węszyć wokół tego tematu i przy okazji rozpoczyna romans z samcem alfą lordem Macconem.

   Kiedy sięgnęłam po tę książkę nie miałam jakiś większych oczekiwań, więc nawet jeśli by mi się nie spodobała to najzwyczajniej zapomniałabym o tej serii. Na początku ciężko było mi przyzwyczaić się do stylu pisania autorki, ale już po dwóch, trzech rozdziałam tak bardzo się wciągnęłam, że tylko do mnie dotarło: "O książka się skończyła".

   Ogromnie podobał mi się pomysł autorki na połączenie wampirów, wilkołaków, nadludzkich, Anglii i całym jego towarzystwem. Wszystko takie wykwintne i klimat przy czytaniu wręcz niesamowity. Poza tym znalazły się momenty bardzo śmieszne jak i śmielsze w wykonaniu panny Tarabotti. Ale chyba największym plusem Bezdusznej jest właśnie styl jakim operuje autorka. Miałam wrażenie, że Gail Carriger nie jest w ogóle pisarką współczesną, a jakby to wszystko zostało wydane dobrych parę stuleci temu.

   Jeśli ktoś jeszcze nie czytał Bezdusznej to zachęcam serdecznie. Nie jest to kolejna głupia książka o wampirach, wilkołakach i temu podobnych tworach, a perełka o tej tematyce. Ja osobiście już nie mogę się doczekać, aż uda mi się zdobyć kolejną część Protektoratu Parasola.

"Panna Tarabotti poczuła nagle uderzenie gorąca i kolana zatrzęsły się jej od tej bliskości hrabiego. Uspokoić mi się zaraz! - pomyślała gniewnie pod ich adresem."

Seria Protektorat Parasola

Bezduszna
Bezmienna
Bezgrzeszna
Bezwzględna
Timeless

piątek, 19 października 2012

Córka Yakuzy

Księżyc Yakuzy. Wyznania córki gangstera Shoko Tendo
org. Yakuzana Tsuki
wyd. Wydawnictwo Łyński Kamień, 2009

"Zręczna Maki nie potrzebowała dużo czasu, żeby kilkoma ruchami rąk zmienić mnie w wyrośniętą dziewczynę, której nikt nie dałby dwunastu lat. Gruba warstwa makijażu, krzykliwe ciuchy...To wystarczyło, żebym w jednej chwili poczuła się prawdziwą yanki."

   Kiedy wybrałam się do biblioteki, aby wybrać coś ciekawego do czytania nie spodziewałam się, że natknę się na Księżyc Yakuzy. W ogóle nie myślałam, że nawet ona tam jest, gdyż biblioteka w moim mieście poza tytułami Harukiego Murakami nie posiada zbyt wiele książek z literatury japońskiej.

   Shoko Tendo pracowała nad autobiografią przez dwa lata. Opowiada w niej jak to jej życie się potoczyło przez to, że jej ojciec stał na czele japońskiej mafii - yakuzy. Większość jej życia toczyła się w Sakai. Będą jedną z córek szefa yakuzy nie było jej łatwo w życiu. W szkole dzieci dokuczały jej z tego powodu, w wieku dwunastu lat stała się yanki, co sprawiło, że zaczęła imprezować, wąchać rozpuszczalnik i ostatecznie ładuje w poprawczaku. Jakiś czas później gdy interesu ojca zaczęły upadać i wpadł on w długi Shoko odkryła narkotyki. W wieku dziewiętnastu lat zaprzestała je brać, ale za to trafiła na mężczyznę, który jej nie bił, a wręcz pastwił się nad nią. I w tym momencie swojego życia zrobiła sobie tatuaż, który widnieje na okładce książki.

   Przyznam, że czego innego spodziewałam się po tej autobiografii. Myślałam, że będzie ona przybliży to jak wygląda japońska mafia. Myślałam, że dowiem się jak wyglądają ich interesy, jak wybiera się nowych członków, jakie są kary itd. Tego czego się dowiedziałam zupełnie odbiegało od mojej wyobraźni.

   Ta autobiografia bardziej przedstawia to jak życie toczy się po tym jak głowa rodziny przestaje być szefem yakuzy. Całe jej życie toczyło się wokół długów, z których próbowała wyciągnąć siebie, rodziców i siostrę. Shoko miała też pecha do wybierania mężczyzn. Nigdy nie chciała być tą drugą, a zawsze nią była. Jednak kiedyś udało się jej wyjść za mąż, ale nawet wtedy ciągnęły się za nią długi. Najgorsze w tym przypadku było to, że przez nie musiała dokonać aborcji, bo gdyby tego nie zrobiła nie miałaby ani pracy, ani mieszkania, a w związku z tym nie miałaby gdzie i za co wychowywać dziecka.

   Chociaż oczekiwałam zupełnie czego innego po tej książce, nie czuję, abym marnowała przy niej czas. Mimo to znalazłam w niej coś co mnie przyciągnęło i choć warsztat pisarski nie jest najlepszy to widać, że autorka z całego serca chce przekazać swoją historię. Pokazać, że mimo wszystko się nie poddała i żyła dalej. Według mnie napisanie tej autobiografii było dla niej jak terapia, dzięki której mogła spojrzeć jeszcze raz na to co działo się w jej życiu.

"W pierwszej połowie mojego życia nie było nic, co można by nazwać pięknym. Jeśli ktoś uzna, że było to życie puste, nie będę protestować."

wtorek, 16 października 2012

Zakazana żona

Zakazana żona Verena Wermuth
org. Die verbotene Frau. Meine Jahre mit Scheich Khalid von Dubai
wyd. Hachette, 2010

"Czuję narastające zdenerwowanie i gorączkowo próbuję sobie wmówić, że przeszłość jest mi zupełnie obojętna. Ale sama w to nie wierzę. I jedynie świadomość, że jestem teraz w legalnym związku małżeńskim, sprawia, że idę z podniesioną głową. Ale zdenerwowanie nie ustępuje."

   Verena wyjechała do Anglii na studia i tam poznała Chalida, obywatela Emiratów Arabskich. Początkowo nic ją do niego nie ciągnęło, ale z biegiem czasu uczucie między nimi zaczęło narastać. Później aby utrzymać swój związek z Chalidem krążyła między Szwajcarią, a Dubajem.

  
   Po przeczytaniu tej książki mam bardzo mieszane uczucia. Przed wszystkim uważam, że autorka nie skupiła się na tym co najbardziej interesuje czytelnika, czyli jak wyglądało jej małżeństwo z Chalidem, a bardzo szczegółowo opisuje to jak się poznali i jak wyglądał ich związek na studiach i po nich.

   Zakazana żona to oczywiście książka autobiograficzna i wiem, że nie powinno się osądzać czyjegoś życia, ale przy historii Vereny po prostu się nie da. Co najważniejsze uważam, że ona w ogóle nie była przygotowana do tego związku. Niewiele wiedziała o jego kulturze i przede wszystkim nie znała jego języka. Co utrudniało jej życie, gdy była u niego i wszyscy wokół rozmawiali po arabsku. Nie wiem, może uważała, że skoro on mówi po angielsku to z nikim więcej nie musi tam rozmawiać. I najdziwniejsze było dla mnie, że ciągle powtarzała, iż uwielbia tę kulturę i kraj, a praktycznie nic o nim nie wiedziała.

   Jednak z drugiej strony można powiedzieć, że podziwiam ją, że tak długo wytrzymała z Chalidem. Facet po prostu bawił się z nią w kotka i myszkę. Z jednej strony był o nią okropnie zazdrosny, a drugiej strony planował małżeństwo z inną i nie mógł jej przedstawić swojej rodzinie. Powiem szczerze, że było mi jej trochę szkoda, ale w sumie mogła się domyśleć, że nigdy nie będzie im dane być razem tak jak ona chce.

   Ta książka pokazuje jak wiele zakochana po uszy kobieta jest w stanie znieść i poświęcić. Zakazana żona to historia miłości, którą zniszczyła przepaść międzykulturowa. Gdyby tych dwoje urodziło się w tym samym kraju pewnie zupełnie inaczej skończyłaby się ich historia.

"Onieśmielona spuściłam oczy i rozpaczliwie próbowałam zapanować nad emocjami. Ale gdy Chalid stanął przede mną, podniosłam wzrok i uśmiechnęłam się na powitanie. Jego oczy promieniały, a z całej postaci była radość. Na parę sekund nam obojgu odebrało mowę - ani on, ani ja nie mogliśmy wydobyć z siebie głosu."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Hachette.

piątek, 12 października 2012

Niewierna córka

Niewierna córka Hannah Shah
org. The Imam's Daughter
wyd. Hachette, 2012

"Wyobraźcie sobie, że zabawa w potwory pod schodami przeistacza się w rzeczywistość. Ojciec naprawdę jest bestią, bardziej złowrogą i przerażającą, niż może pojąć dziecięcy umysł. Twój ojciec naprawdę jest potworem, a ty jego ofiarą."

   Hannah urodziła się jako muzłumanka. Jej ojciec jest imamem, czyli muzłumańskim przywódcą religijny. W jego domu panują bardzo restrykcyjne zasady. Już w wieku pięciu lat Hannah została po raz pierwszy zgwałcona przez swojego ojca, miała to być kara za bycie grzeszną, niechcianą i bezwartościową. Dziewczyna nie marzy o niczym innym jak o normalnym życiu, gdzie ojciec nie będzie katem i gwałcicielem w jednym, dlatego postanawia uciec z domu.

   Kiedy sięgnęłam po tę książkę wiedziałam, że będzie to kontrowersyjna i wstrząsająca lektura, ale w czasie jej czytanie nie sądziła, że aż tak mną wstrząśnie. To co przeżywała Hannah od piątego roku życia wydaje się niewiarygodne. Aż trudno uwierzyć, że jakikolwiek rodzic może chcieć krzywdzić swoje dziecko i powtarzać ciągle, że jest bezwartościowe.

   Szkoła była jedynym miejscem, gdzie dziewczyna czuła się dobrze. Przez cały czas ukrywała przed koleżankami, nauczycielami co się dzieje u niej w domu. Jednak gdy postanowiła to z siebie w końcu wydusić nauczycielka przyszła jej na pomoc. Niestety można powiedzieć, że spadła z deszczu pod rynnę, gdyż pracownik z opieki społecznej był muzłumaninem i zaraz po wizycie w szkole udał się do jej ojca. W tej kulturze jak to opisała Hannah większe znaczenie ma słowo mężczyzny, a tym bardziej, kiedy jest to słowo imama.

   Dzięki tej książce dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy dotyczących islamu. Chrześcijanie czytają Biblie w swoim ojczystym języku, a muzłumanie czytują Koran jedynie po arabsku, bo uważają, że tłumaczenia zatracają sens. Tylko, że większość muzłumanów czytając ją po arabsku w ogóle jej nie rozumie, z najzwyklejszego powodu, czyli braku znajomości języka arabskiego. Do tego większość tego co jest uważane, czyli np. zakrywania włosów i twarzy, opatulania się od stóp do głów przez kobiety nie jest zawarte nawet w Koranie, tam jedynie pisze, że zarówno kobiety jak i mężczyźni mają nosić się skromnie. Wszystko to powstało wieki temu i zostawało przekazywane z pokolenia na pokolenie. Autorka odkryła to wszystko dopiero po tym jak jak przeczytała Koran po angielsku, czyli jak sama mówi, jej języku ojczystym i podczas zajęć na uczelni spierała się z innymi studentami o znaczenia odpowiednio podanych wersów.

    Książka jest naprawdę wstrząsająca. Gdy czyta się sceny przemocy, to jak traktowani są inny członkowie rodziny po prostu rozrywa serce i przechodzą ciarki po całym ciele. Czasami ma się wrażenie, że sceny te zostały wyrwane z najstraszniejszego horroru, ale Hannah to wszystko przeżyła i przede wszystkim nie poddała się, a to jest najważniejsze.

"Uciekłam z muzłumańskiego getta, ale z wielkim trudem. Nie wszystko w kulturze i wierze, które opuściłam jest złe. Są pewne aspekty mojej społeczności, za którymi wciąż tęsknię. Jednak posiada ona wiele cech, które należy zwalczyć bądź naprawić."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Hachette.

niedziela, 7 października 2012

Primabalerina, która chciała zostać carycą

org. The True Memoirs of Little K.
wyd. Nasza Księgarnia, 2012

"Tak, pora powiedzieć to, czego nie mogłam powiedzieć w 1954 roku, kiedy napisałam pierwsze pamiętniki, pełne zmyśleń i kłamstw. Tym razem napiszę je dla mojego syna i będą to moje prawdziwe wspomnienia."

   Mala K., czyli Matylda Maria Krzesińska była jedną z najbardziej znanych primabalerin w Rosji. Przed nią jej ojciec tańczył dla carów, a ona sama tańczyła dla cara Aleksandra III i jego syna Mikołaja, zwanego także Nikim. To właśnie jemu wpadła w oko i między nimi narodziło się uczucie.

   Adrienne Sharp sięgnęła po wszelkie możliwe publikacje dotyczące Matyldy Krzesińskiej i rodów Romanowów, aby stworzyć beletrystyczną wersję biografii Mali K. Chociaż na początku czytając tę książkę ma się wrażenie, że główna bohaterka, która równocześnie jest narratorką historii swojego życia, ma obsesję na punkcje carskiej rodziny i tego aby do niej wejść.

   Matylda zaczyna opowiadać swoją historię w wieku prawie stu lat, gdy przebywa w Paryżu na emigracji. Swoje wspomnienia rozpoczęła od tego jak poznała się z młodym carewiczem i co te spotkanie za sobą pociągnęło.

   Główna bohaterka jest zarazem osobą, którą uwielbiałam i nienawidziłam za jednocześnie. Uwielbiałam ją za to, że nie jest jedną z tych bohaterek w książka, które są nieśmiałe, nieświadome swojej wartości i tego, że mogą się komuś podobać. Matylda doskonale wie, że jest świetną tancerką, jest ulubienicą cara, ma pewność siebie i brnie naprzód. Niestety te cechy są zarówno jej atutami jak i wadami. Ona uwielbia błyszczeć, najlepiej czuje się, kiedy znakomitości na nią patrzą, czyli na nasze czasy mówiąc ma "parcie na szkło". No i to dążenie jej do tego, aby zostać carycą jest po prostu męczące. Aby zdobyć cara tylko dla siebie była nawet w stanie zajść z nim w ciążę. Rzeczy, które robiła, aby wyrzucić inną balerinę z teatru albo jej nagabywanie Nikiego w różnych sprawach sprawiało, że ciężko się ją lubiło, bo często było to zbyt przesadzone. Do tego nigdy nie mogła pogodzi się z tym, że Rosjanie uważają ją za Polkę, kiedy ona siebie uważała za Rosjankę.

   Mimo to, że czasami ciężko jest polubić Matyldę, to z technicznego punktu spoglądając na książkę, to autorka bardzo dobrze się spisała, chociaż w niektóre fakty zmieniła, ale tutaj z pomocą przychodzi nam tłumaczka, która umieszcza wyjaśnienia. Książka jest świetnie napisana, lekkie pióro autorki sprawia, że całą historię szybko się czyta. Dlatego jeśli ktoś ma ochotę poznać rosyjską wersję dynastii Tudorów zachęcam do tej lektury.

"Od pięćdziesięciu lat siedzę z zamkniętymi oczami w swoim paryskim domu i żyję przeszłością, otoczona pamiątkami z dawnych petersburskich czasów."

Za możliwość poznania wspomnień Matyldy Krzesińskiej dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia

piątek, 5 października 2012

Dobre i Polskie #2: Ja, diablica

Ja, diablica Katarzyna Berenika Miszczuk
wyd. WAB, 2010

 "To jakaś makabreska! Albo sen! Tak, to na pewno sen! Przecież to niemożliwe! Nie mogłam umrzeć."

   Wiktoria zostaje zamordowana i trafia do Piekła, gdzie otrzymuje moc i staje się pełnoprawną diablicą. Teraz ona będzie jedną z tych, którzy mają przekonać umarłe dusze, aby wybrały Piekło zamiast Nieba. Jednak dziewczyna nie rezygnuje z swojego człowieczego życia i nadal studiuje, nadal chodzi na imprezy, a przede wszystkim nie przestała kochać swojego Piotrusia. Poza tym Wiki dowiaduje się, że jej śmierć była przypadkowa, co jest niezwykle rzadkim zjawiskiem i będzie próbowała się dowiedzieć dlaczego musiała opuścić ziemski padół.

Pierwszy raz gdy ujrzałam okładkę Ja, diablicy i przeczytałam jej stopkę wiedziałam, że ta lektura będzie mi bardzo odpowiadać. Wówczas nie spojrzałam, kto jest jej autorem. Myślałam, że to książka jakiejś amerykańskiej autorki i kiedy ją wypożyczyłam z biblioteki bardzo się zdziwiłam, że napisała ją Polka.

   Lektura zachwyciła mnie już od samego początku. Nie mogłam się od niej wręcz oderwać. Choć oczy nabiegły krwią to ja dalej jak opętana czytałam.

   Przede wszystkim w tej książce mamy bardzo ciekawie ukazany obraz piekła. Nie te stereotypowe, gdzie dusze grzeszników smażą się i są wiecznie potępione. Wręcz przeciwnie Piekło jest rajem, gdzie trwają wieczne wakacje i wieczna impreza. To Niebo jest tym nudnym miejscem, gdzie jedyną rozrywką jest śpiewanie pieśni.

   Do tego podoba mi się cała fabuła i humor w niej zawarty. Szczególnie uśmiałam się przy momencie, gdy Wiki poszła dowiedzieć się czegoś w urzędzie i była przekierowywana z okienka do okienka, aby dostać odpowiedni blankiet. Ta scena po prostu idealnie oddaje naszą polską biurokracje. Poza tym te wszystkie intrygi i tajemnice dodają pieprzyku i chce się znać dalszy ciąg.

   Po przeczytaniu tej książki zdałam sobie sprawę, że gdyby zmienić imiona na bardziej amerykańskie i miejsce akcji np. na Nowy Jork czy Chicago można by było pomyśleć, że to książka jakiegoś amerykańskiego autora. Mi ten styl pisania skojarzył się z P.C. Cast, której uwielbiam serię Domu Nocy.

   Ja, diablica to bardzo dobra książka, która oderwie nas od zastraszającej ilości książek poświęconych wampirom. Polecam każdemu, kto jej jeszcze nie przeczytał, a ja nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za Ja, anielicę.

"Nie rozumiałam diabłów ani pobudek nimi kierujących. Nie chciałam rozumieć. Były takie nieludzkie."

Seria Ja, diablica:
Ja, diablica
Ja, anielica
Ja, potępiona

poniedziałek, 1 października 2012

Podsumowanie września

   Dzisiaj recenzji nie będzie, a to za sprawą, że chciałam zrobić moje pierwsze podsumowanie na blogu. Jeszcze żadnego nie zrobiłam, bo ciągle zapominałam zapisywać sobie jakie książki przeczytałam itd. Nie wiem czy takie podsumowania będą ukazywały się regularnie. Zobaczy się.
W tym miesiącu udało mi się przeczytać 14 książek i 4 tomiki mang:

Kuroshitsuji t.6 (173 stron)
Uciekinierka z San Benito (814 stron)
Sklepik z niespodzianką. Bogusia (314 stron)
Fushigi Yuugi t.1 (191 stron)
Paradise Kiss t.1 (179 stron)
Próba niewinności (183 stron)
Paradise Kiss t.2 (174 stron)
Harry Potter i Książę Półkrwi (696 stron)
Ja, diablica (414 stron)
Wampiry Hollywoodu (343 stron)
Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka (218 stron)
Zeszyty don Rigoberta (363 stron)
Cisza (396 stron)
U martwych w Dallas (350 stron)
Bezpieczna przystań (423 stron)
Księżyc Yakuzy. Wyznania córki gangstera (191 stron)
Melancholia sukuba (333 stron)
Kobieta, którą porwał wiatr (304 stron)

Łączna ilość przeczytanych stron to 6059, co daje ok. 202 stron dziennie. Nie jest to mój rekord, ale jestem z niego zadowolona.
Do tego udało mi się napisać dwie recenzje dotyczące akcji Dobre i Polskie oraz Before 2000. I co najważniejsze udało mi się nawiązać współpracę z wydawnictwem Nasza Księgarnia.

   Chciałabym aby każdy miesiąc był tak owocny jak wrzesień, ale teraz będę musiała bardziej skupić się na nauce angielskiego, bo postanowiłam rozpocząć nowy kierunek na studiach oraz bardziej pochylić się nad moim ukochanym japońskim, żebym mogła zacząć w końcu czytać w tym języku (może jeszcze nie książki, ale mangi czy gazety). Od razu z góry przepraszam, jeśli rzadziej będą pojawiać się recenzję, ale mam nadzieję, że chociaż jedna, dwie na tydzień będą się ukazywać.

sobota, 29 września 2012

Historia kobiety o rudych włosach

org. Blumenkind

"Żydówka z rudymi włosami to czarownica, ta co odbiera krowom mleko i uwodzi niczego nieświadomych mężczyzn, kiedy śpią. Śnią o niej, a to, co wydarza im się we śnie przeżywają na jawie."

   Naród żydowski od zarania dziejów jest dyskryminowany. Uważa się ich za dzieciobójców, którzy wypijają ich krew albo przypisuje inne potworne zbrodnie. Do jednych z najgorszych prześladowań Żydów doszło podczas drugiej wojny światowej i właśnie w tych czasach toczy się akcja powieści Kobieta, którą porwał wiatr.

   Główną bohaterką jest Bajla, młoda żydówka o rudych włosach. Gdy prześladowania wobec Żydów zaczęły narastać musiała ona opuścić Arwinice i udaje się do Rebeci i Mojszego. Tam podczas przypływu namiętności zachodzi w ciąże. Później wybucha wojna i dziewczyna rozpoczyna tułaczkę wraz z córką. Aby uchronić siebie i córkę musi ukrywać swoją tożsamość i przybiera niemieckie imię i nazwisko oraz katolicką wiarę.

   Kiedy sięgnęłam po tę książkę nie sądziłam, że aż tak mną porwie. Publikacje, gdzie historia toczy się wokół drugiej wojny światowej są dla mnie jednymi z najcięższych do czytania, gdyż opowiadają o piekielnie potwornych czasach, gdzie ludzi mordowano na każdym kroku w brutalny sposób.

   Historia Bajli jest niezwykle smutna. Dziewczyna traci męża, później zachodzi w ciążę z Niemcem i staje się posądzana o to, że hipnotyzuje mężczyzn przez co oni zdradzają żony, chociaż tego nie chcą. Bajla od początku nie może zaznać spokoju. Codziennie myśli o tym, że ktoś może dowiedzieć się o tym, że jest żydówką i zostanie zabita wraz z córką.

   Poza historią Bajli mamy przedstawiony obraz jej córki Marii, która jako nastolatka porzuca swoje nieślubne dziecko i ucieka do Stanów Zjednoczonych razem z żołnierzem, w którym się zakochała. Po wielu latach wraca, zamieszkuje w Kolonii i rozpoczyna poszukiwania, dzięki którym chce się dowiedzieć co naprawdę stało się z jej matką, kiedy zaginęła.

   Czy znalazłam jakieś minusy w tej książce? Nie. No chyba, że ktoś nie lubi czytać gwary. To początkowo odrobinę przeszkadzało mi w czytaniu, bo ciężko mi było rozpoznać znane mi słowa. Ale z każdym dialogiem w cipszerskiej gwarze przyzwyczajałam się i nawet nie zauważałam, że w niej czytam.

   Kobieta, którą porwał wiatr to powieść, która jest smutna, wstrząsająca i sprawia, że czytelnika nachodzi pewnego rodzaju refleksja. To książka, która pokazuje, że ci którzy są uważani za tych złych nie zawsze są źli i odwrotnie. To zdecydowanie warta polecenia lektura, która ma w sobie wiele wartości.

"Nigdy jeszcze nie odprowadzała nikogo na ostatniej drodze życia. Nigdy też nie stała nad otwartym grobem, by pożegnać się z kimś już na zawsze. I nie wiedziała, jak to jest, gdy człowiek na wieczne czasy schodzi z tego świata, sam i bez dobrego słowa."

Za możliwość poznania historii Bajli i jej córki dziękuje wydawnictwu Nasza Księgarnia

czwartek, 27 września 2012

Uciekając przed...

Bezpieczna przystań Nicholas Sparks
org. Safe Haven
wyd. Albatros, 2011

 "Chociaż ucieszyła się, że potrafi już oddalić ataki lęku, z drugiej strony jednak fakt ten oznaczał, że zaczęła czuć się bezpiecznie w miasteczku, i ta myśl ją przerastała. Ponieważ człowiek, który ma poczucie bezpieczeństwa, traci czujność..."

   Katie pracuje jako kelnerka w małej nadmorskiej miejscowości Southport, ale nie należy do osób mieszkających tam od urodzenie, jest przyjezdna. Musiała uciekać od swojego męża, który ją bił i nadużywał alkoholu. Teraz próbuje znaleźć miejsce, gdzie on jej nie znajdzie i będzie mogła zaznać od niego spokoju. Jednak w tym fakcie nie pomaga jej to, że jej mąż Kevin jest detektywem w policji i dziewczyna jest pewna, że nadal jej szuka. Boi się, że jeśli tylko na chwile odsłoni przyłbice to popełni wówczas błąd, który może ją dużo kosztować.

   To moje drugie spotkanie z twórczością Nicholasa Sparksa. Tym razem skusiłam się na Bezpieczną przystań. Kiedy po nią sięgałam, nie miałam pojęcia, że może ona poruszać aż tak poważny temat.

   Temat przemocy w rodzinie jest nadal tematem tabu. Można nawet powiedzieć, że ludzie bardziej otwarcie rozmawiają o seksie niż o tym, że ktoś w rodzinie znęca się nad innymi członkami. Katie jest właśnie jedną z takich osób, które tego w swoim życiu doświadczyły. Najpierw w dzieciństwie rodzice pili i ojciec ją bił, a później gdy wyszła za mąż myślała, że koszmar się skończył i teraz będzie żyła długo i szczęśliwie. Szczęście bardzo szybko się skończyło. On ją raz uderzył, przepraszał i obiecywał, że więcej tego nie zrobi, a ona mu wybaczała. Czy się powtórzyło? Oczywiście i to nie raz. Zdarzało się przy każdej okazji, a to zupa była za słona, a to inny mężczyzna na nią spojrzał. Pretekstów było wiele, aby poniżyć żonę i by poczuła, że to wszystko z jej winy. Najgorsze w jej przypadku było to, że nawet jeśli zgłosiła na policje, że mąż ją bije to oni nie mogli nic zrobić. Przecież policjanci nie zamkną swojego kolegi, który jest dobrym gliną.

  W tej książce mamy świetnie wykreowaną postać kata, którym jest Kevin. Czytając fragmenty z nim związane można zobaczyć, że on jest najzwyczajniej chory psychicznie. Uważa swoją żonę za jego własność, oskarża ją o coś czego nie zrobiła i uważa, że dobrze robi bijąc ją. Co najdziwniejsze jest on osobą wierzącą i co chwilę przytacza biblijne wersy, które interpretuje tak jak on chce. Teraz nasuwa się pytanie, skoro Biblia mówi nie krzywdź bliźniego, dlaczego on krzywdzi swoją żonę? Dlaczego nie widzi, że sam łamie jeden z siedmiu grzechów głównych? On tylko potrafi ciągle powtarzać, że to Katie była niewdzięczna, a on dał jej wszystko, że to ona jest egoistką, której trzeba pokazać, gdzie jest jej miejsce.

   Historia Katie ogromnie mną poruszyła. Cieszę, że główna bohaterka wzięła sprawy w swoje ręce i postanowiła uciec, a na to zdobywa się niewiele kobiet. One tak mają wyprany mózg przez swoich katów i tak się boją, że wolą z nim być niż uciec. Najgorsze jest to, że dają sobie wmówić, że na to właśnie zasłużyły. Powiem szczerze, że bardzo podoba mi się to, że Katie znalazła w sobie tą siłę i odeszła od niego, ale wiedziała, że jeszcze minie dużo czasu zanim poczuje się naprawdę bezpiecznie i zapomni o przeszłości.

   W budowaniu nowej przyszłości pomaga jest Alex, który dzięki temu, że być detektywem w wojsku jako jedyny zauważył, że Katie musiała być kiedyś ofiarą przemocy domowej. Wraz z dziećmi zbliża się do niej, a to powoduje, że dziewczyna czuje się coraz lepiej i chce pozostać dłuższy czas w Southport. Do czego między tym dwojgiem dojdzie musicie sami przeczytać, gdyż więcej nie zdradzę.

   Kiedy decydowałam się na Sparksa domyślałam się, że powieść spodoba mi się, ale nie wiedziałam, że aż tak mną poruszy. Były takie momenty, które doprowadziły mnie do płaczu. Bezpieczna przystań to zarazem niesamowicie wzruszająca i wstrząsająca powieść.

"Popatrywała od jednej grupki do kolejnej i nagle przypomniała sobie, że tak samo rozglądała się w pierwszym okresie pracy jako kelnerka. Tyle, że wtedy szukała wzrokiem Kevina."

wtorek, 25 września 2012

Before 2000: Zeszyty don Rigoberta

Zeszyty don Rigoberta Mario Vargas Llosa
org. Los caudernos de don Rigoberto
wyd. MUZA, 1999

"Od pojawienia się Fonsita w jej domu zastygła niczym te prehistoryczne skamieliny z pustyń na północy."

   Doña Lukrecja musi wyprowadzić się od swojego męża po tym jak nakrył ją na schadzkach z jej pasierbem, które jest kilkuletnim chłopcem. Fonsito, który tęskni za swoją macochą udaje się do niej i prosi o wybaczenie oraz o to, by wróciła do jego ojca. W czasie tych spotkań opowiada on jej o fascynacji malarzem erotycznym Egonem Schiele. 

   Z Fonsitem, doñą Lukrecją i donem Rigoberto miałam już okazję spotkać się w powieści poprzedzającej Zeszyty don Rigoberta, czyli Pochwała macochy. Tamta powieść była dość specyficzna. Przepełniona erotyzmem i przede wszystkim poruszała kontrowersyjny temat, mianowicie związek erotyczny między małym dzieckiem, a dorosłą kobietą. Tyle, że to nie ona była uwodzicielką dziecka, a mały chłopiec uwodził swoim urokiem dojrzałą kobietę.

  Oczywiście w tej książce przeważającą rolę odegrał Fonsito. Ten dzieciak z jednej strony jest ogromnie fascynujący, a z drugiej strony mnie przeraża. Co robią zwykle mali chłopcy? Bawią się samochodzikami, grają w piłkę i dokuczają dziewczynką ze swojej klasy. Ale Fonsito jest inny, gdyż jego takie rzeczy nie interesują. Obecnie w kręgu jego zainteresowań jest malarstwo, a jego ulubionym malarzem jest Egon Schiele, którego zna całą historię i się do niego porównuje. Uważa, że jest do niego bardzo podobny, bo jego idol sypiał ze swoimi muzami, a przecież jego muzą jest doña Lukrecja. To po prostu zadziwiające jak małe dziecko może myśleć w tym wieku o takich rzeczach.

   Tak samo jak prequel ta książka jest również przepełniona erotyzmem. Poruszonych jest wiele ciekawych tematów związanych z erotyką, ludzką naturą itp. Ale zdecydowanie ciężej mi się ją czytało. W niektórych momentach nie wiedziałam czy rzecz dzieje się w umyśle bohaterów czy może to rzeczywistość.

   Zeszyty don Rigoberta to z pewnością nie jest lekka lektura, którą można przeczytać do poduszki. Jej nie można czytać ot tak. Nie można mieć zaprzątniętego umysłu innymi sprawami, gdyż trzeba się nad nią skupić, aby wyłonić między wersami o co chodziło autorowi. Mimo, że trzeba się nad nią zagłębić, to nie żałuję, że ją przeczytałam i polecam ją wszystkim.

"Na chwilę zawahała się w drzwiach łazienki. Kolejny atak paniki. Ale nawet mimo strachu nie żałowała, że przyszła i odgrywała tę złowieszczą farsę specjalnie dla Rigoberta."

niedziela, 23 września 2012

Zakopana ogrodniczka

Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka M.C. Beaton
org. Agatha Raisin and the Potted Gardener
seria: Agatha Raisin (#3)
wyd. Wydawnictwo Edipresse, 2012

"Z ciastem w ręku zadzwoniła do drzwi. Na widok gospodyni posmutniała. Otworzyła jej bowiem bardzo atrakcyjna blondynka o twarzy bez jednej zmarszczki niebieskich oczach."

   Agatha zaraz po powrocie do Carsely dowiaduje się, że w wiosce pojawiła się nowa postać, a mianowicie Mary Fortune, która jest zdolną ogrodniczką, a jej ogród uważany jest za arcydzieło.Do tego nowa mieszkanka upodobała sobie Jamesa Laceya, w którym Agatha się podkochuje. Miejscowa panna Marple nie zastanawia się długo i wstępuje do klubu ogrodniczego, aby mieć oko na oboje. Niestety jej życie w Carsely nie może być nigdy spokojne. Dochodzi do kolejnej zbrodni, gdzie ofiara zostaje posadzona w jej własnym ogrodzie.

   Coraz bardziej jestem zafascynowana powieściami o Agathe Raisin. Z każdą kolejną częścią pędzę do sklepu lub kiosku, aby zakupić nową część. Ten trzeci tom jest jak do tej pory moim najulubieńszym.

   Podoba mi się w tej części, że morderstwo nie jest dokonane już na początku książki, a gdzieś dopiero w połowie. Dzięki temu możemy poznać bliżej ofiarę owej zbrodni, czyli Mary Fortune. Ciekawy był też sposób jaki dokonano zbrodni. Nigdy nie pomyślałabym, że można kogoś zasadzić głową w ziemi jakby była jedną z roślin, które sama uprawiała. No i przede wszystkim podobało mi się, że Agatha przestała aż tak się uganiać za Jamesem, co było dobrym posunięciem, bo to teraz on zaczyna o niej myśleć. Chociaż tego nie planowała to wyszło jej to na dobre.

   Jedynym minusem jaki mi przeszkadzał to było to, że bardzo szybko można było domyśleć się zabójcy. Już podczas przesłuchań można się domyślić kto to zrobić. Jednak motyw mimo, że dla zwykłych ludzi wydaje się trywialny dla tego człowieka znaczył wiele. Można by nawet powiedzieć, że doprowadziła go do tego choroba psychiczna.

   Po raz kolejny dobrze bawiłam się przy Agathie. Lektura była lekka, niewymagająca zbytnio myślenia, zabawna i można było się przy niej miło odprężyć po ciężkim dniu. Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z panią Raisin i powrotu do Carsely.

"W rogu ustawiono konstrukcję przypominającą szafot, która okazała się rusztowaniem do pokazów 'ratownictwa górskiego'. Trzej chłopcy podciągali pulchnego kolegę na linie. Nieszczęśnik nie zdołał złapać poręczy i zawisł głową w dół."

Agatha Raisin i zmordowani piechurzy
Agatha Raisin i śmiertelny ślub
Agatha Raisin i koszmarni turyści
Agatha Raisin i krwawe źródło
Agatha Raisin i tajemnice salonu fryzjerskiego
Agatha Raisin i martwa znachorka
Agatha Raisin i przeklęta wieś
Agatha Raisin i miłość z piekła rodem

piątek, 21 września 2012

Wampiry prosto z Hollywood

Wampiry Hollywoodu Adrienne Barbeau, Michael Scott
org. Vampyres of Hollywood
seria: Wampiry Hollywoodu (#1)
wyd. Rebis, 2010

"Znaleziono go na tylnej kanapie limuzyny, obowiązkowego załącznika do Oskara."

   W Hollywood dochodzi do serii zabójstw związanych z przemysłem filmowym. Najpierw giną aktorzy, a później osoby pracujące w Anticipation Studios. Wszystko wskazuje na to, że Kinowy Kosiarz, jak go nazywa prasa, próbuje dopaść Ovsanne Moore - królową horroru - poprzez jej pracowników. Przeciwnik ma też tą przewagę, że wie kim, a raczej czym jest Ovsanna, a ona nic o nim nie wie.

   Po tym jak wybuchł ten cały boom na wampiry i związane z nim rzeczy, chciałam sięgnąć niemal po każdą książkę. Dlatego jakiś rok temu, gdy zobaczyłam, że w Empiku są mega przeceny zamówiłam sobie właśnie tę książkę. Przeleżała ona do tej pory na mojej półce i wreszcie doczekała się. Czy było warto ją czytać? Według mnie nie.

   Po pierwsze gdy pierwszy raz zobaczyłam Wampiry Hollywoodu bardzo spodobała mi się okładka. Później pomyślałam, że jeśli rzecz dzieje się w Hollywood, gdzie wszędzie można spotkać pięknych, bogatych, wzbudzających zachwyt ludzi, to wampiry mogą się tam łatwo skryć i ciekawiło mnie ich życie. Jednak ta książka o tym nie opowiada. Mamy w niej połączenie jakby kryminału i horroru połączonego z historią o wampirach.

   Całość okropnie ciężko mi się czytało, chociaż nie było w niej żadnych trudnych z formułowań czy pojęć związanych z wampirami. Po prostu narracja była tak skopana, że przy każdym rozdziale coraz bardziej ziewałam i nie mogłam doczekać się ostatniej strony. Do tego denerwowały mnie naprzemienne narracje w pierwszej osobie przez Ovsanne i Petera. Nie lubię, gdy w książkach historia przedstawiana jest przez parę osób w tej samej narracji, bo przy nieuważnym czytaniu sceny z Peterem czytałam go jakby mówiła kobieta.

   Wątek kryminalny był wręcz oklepany. Autorzy nie dopracowali szczegółów, które mogłyby doprowadzić czytelnika do tego kim jest Kinowy Kosiarz. Jedyną wskazówką był człowiek o bladej skórze, a już przy rozwiązaniu całej sprawy nagle jak Filip z konopi pojawia się ten kto mordował. A powód dla którego zabijał, był typowy dla hollywoodzkich oper mydlanych.

   Aby w czasach wampiryzmu książka się wyróżniała, musi mieć w sobie coś czego inne nie mają. Mamy tutaj tyle rodzajów wampirów, że czujemy ich przesyt. Wampiry są podzielone na klany, a one różnią się między sobą tym jak się żywią. Przy każdym nowej nazwie wampirzego osobnika miałam wrażenie, że autorzy w czasie pisania wklepywali w komputer kolejne rodzaje krwiopijczych istot  jakie znaleźli w Googlach.

   Później po przeczytaniu zdałam sobie sprawę, że jeśli coś wychodzi z pod pióra gwiazdki telewizyjnej to raczej nic dobrego z tego nie wyjdzie. Jednek byłam trochę zdziwiona współpracy Michaela Scotta z tą panią, gdyż czytałam jedną z jego książek z serii o Nicholasie Flamelu i dwójce dzieci i ona bardzo mi się podobała. Najwyraźniej drugi autor niewiele miał do powiedzenia w tym tomie.

   Na okładce możemy przeczytać, że ta powieść jest zabawna, krwawa i sexy. Niestety możliwe, że tylko na okładce, bo w Wampirach Hollywoodu nie było nic śmiesznego. Wprawdzie pojawia się krew, ale jej opis nie sprawia, że na jej widok robi się słabo, ani nie ma jej tak wiele, żeby robiła jakiekolwiek wrażenie. Czy jest seksowna? Jakoś nie zauważyłam, chyba że ten przymiotnik tyczy się jedynie i wyłącznie Ovsanny.

   Nie ma co się czarować. Widać, że ta książka powstała tylko dlatego, żeby na niej zarobić, kiedy Zmierzch jeszcze jest na topie. Do wampiryzmu kompletnie nic nie wnosi, a wręcz powiela pomysły innych autorów. Zdecydowanie nie polecam.

"Tak więc wbrew temu, w co wierzą ludzie, nie płoniemy w promieniach słońca, [...] nie śpimy w trumnach wysypanych ziemią z ojczyzny, nie rozpadamy się w proch, kiedy umieramy. Natomiast rozpuszczamy się w wyjątkowo paskudny szlam."

Seria Wampiry Hollywoodu:

Wampiry Hollywoodu
Miłość kąsa

środa, 19 września 2012

Cisza

Cisza Becca Fitzpatrick
org. Silence
seria: Szeptem (#3)
wyd. Wydawnictwo Otwarte, 2011

"Nie mogłam przywołać wspomnienia, jak się tutaj znalazłam. Nie mogłam sobie nic przypomnieć. Tak jakby całą minioną noc wyrwano mi ze świadomości."

   Przed sięgnięciem po Ciszę miałam ogromne obawy, gdyż po przeczytaniu Crescendo byłam bardzo zawiedziona i bałam się, że kolejna część sprawi, że to co ukochałam sobie w Szeptem ponownie zostanie zabite.

   W trzeciej części serii Nora budzi się na cmentarzu przy grobie swojego ojca. Dziewczyna nie ma pojęcia ani jak się tam znalazła ani co działo się choćby dzień wcześniej. Później dowiaduje się, że została porwana i szukano jej od jedenastu tygodni. Nora jest w szoku, a co najgorsze nie tylko straciła pamięć z czasu porwania, ale także jeszcze dwóch miesięcy go poprzedzających. Teraz stara się dowiedzieć co się z nią stało, kto ją porwał i jaki był tego powód.

   Żeby dłużej nie przeciągać powiem: podobało mi się! I to bardzo. To pewnie zasługa tego, że Cisza w dużej mierze przypominała mi właśnie moją ulubioną część.

   Podobało mi się to, że autorka świetnie scharakteryzowała postaci. Nora w końcu nie jest tą ciepłą kluchą, która chlipie na widok Patcha i Marcie razem, a staje się silniejsza i bardziej zdeterminowana. Poza tym dzięki toku historii bardziej poznajemy sylwetkę Hanka Millera. Przyznam, że z jednej strony sceny z nim i Norą niesamowicie ciekawiły mnie, a z drugiej wzbudzały we mnie ogromne emocje, w większości była to nienawiść do negatywnego bohatera. Zazwyczaj po takiej scenie słychać u mnie w pokoju było "Co za drań / menda". No i jeszcze postać Patcha aka Jeva. W chwili, gdy ratuje on Norę z rąk zbirów po prostu byłam wniebowzięta.

   Czy znalazłam jakieś minusy? Chyba nie. Wszystko zostało dość zwięźle przedstawione, więc nie było jakichś męczących opisów, które sprawiały by że chciałabym odłożyć tę książkę. Wręcz przeciwnie trudno było mi się od niej oderwać, bo w czasie jej czytanie powstawały coraz to nowsze pytania, na które chciałam znać odpowiedź i ją otrzymałam. A najlepsze w całej książce było mocne zakończenie, które odrobinę mnie zaskoczyło.

   Cisza całkowicie zatarła gorzki posmak jaki pozostawiło po sobie Crescendo i już teraz nie mogę się doczekać, aż na Polski rynek wyjdzie ostatnia część.

"Kiedy padł na ziemię, ze zgrozy nawet nie krzyknęłam. Na koniec pozostała między nami tylko cisza."

Seria Szeptem:

Szeptem
Finale

poniedziałek, 17 września 2012

Dobre i Polskie #1: Sklepik z niespodzianką. Bogusia

Sklepik z niespodzianką. Bogusia Katarzyna Michalak
seria: Sklepik z niespodzianką (#1)
wyd. Nasza Księgarnia,2011

"Maaamuś. Ja cię bardzo przepraszam, bardzo, ale to bardzo... ale nie... nie jestem jeszcze w drodze i nie wiem, kiedy będę. Nie! Nic się nie stało, po prostu zakotwiczyłam tu na dłużej. Dlaczego? Chyba znalazłam swoje miejsce na ziemi..."

   Bogusia, młoda dziewczyna, która wyjechała z Polski w poszukiwaniu lepszego zarobku wraca do swojego kraju. Jednak zamiast jechać prosto do Warszawy wybiera okrężną drogę wzdłuż polskiego wybrzeża. Tak oto trafia na małą nadmorską miejscowość Pogodną. Od razu zakochuje się w tym miejscu, postanawia zakotwiczyć i otworzyć własny interes, którym jest sklepik z kurzołapkami i kawiarenką czekolady.

   Z twórczością pani Michalak zaznajamiam się stopniowo. Najpierw sięgnęłam po Grę o Ferrin [recenzja], później Poczekajkę [recenzja] i Rok w poziomce [recenzja]. Jak widać rozpoczęłam każdą z serii. Ale ostatnio przeglądając blogi naszła mnie chęć na kolejną książkę tej autorki. Biblioteka po dwumiesięcznym remontowym urlopie była uboga w najlepsze tytuły i jedyną nie wypożyczoną książką był właśnie Sklepik z niespodzianką. Bogusia.

   Od razu powiem, że ta książka nie podobała mi się aż tak bardzo jak pierwsze trzy, które przeczytałam. Jak do tej pory moim faworytem nadal jest Rok w poziomce. Chociaż nie mogę powiedzieć, że Bogusia jest zła.

   Jedyne co mi w niej przeszkadzało to pewna schematyczność. Trochę miałam już dość czytania o kolejnej pani weterynarz albo dziewczynie z aspiracjami, która wbrew wszystkiemu i wszystkim wypływa na wielką wodę, jest aspirującą pisarką i która nie wierzy w swoją urodę i nagle okazuje się, że każdy małomiasteczkowy mężczyzna zakochuje się w niej lub podkochuje. Mi to w dużej mierze przypominało Poczekajkę.

   Podobało mi się to, że książka daje taką jakby nadzieje na lepsze jutro oraz na to, że warto wierzyć we własne marzenia i realizować je. Poza tym idealnie sprawdza się jako coś co oderwie nas od natłoku pracy i pozwoli zapomnieć na chwilę o nadchodzących obowiązkach. Poza tym warto jeszcze wspomnieć o przepisach w niej zawartych. Mi na samą myśl o tych czekoladach do picia i wszystkich piekarskich wyrobach po prostu ślinka cieknie.

   Z ręką na sercu mogę polecić tę książkę tym, którzy nie zaznajomili się z twórczością Katarzyny Michalak oraz tym, którzy lubują się w czytaniu książek dotyczących zwykłych ludzi i ich codziennych zmagań.

"Następnym razem, przyniosę... przyniosę - Uniosła wzrok, jakby pod sufitem znajdował się szczególnie wykwintny przepis. Obaj mężczyźni odruchowo pobiegli wzrokiem za jej spojrzeniem. - Coś wymyślę. - dokończyła."

Seria Sklepik z niespodzianką:
Bogusia
Adela
Lidka

sobota, 15 września 2012

Bycie wrednym nie popłaca

Agatha Raisin i wredny weterynarz M.C. Beaton
org. Agatha Raisin and the Vicious Vet
seria: Agatha Raisin (#2)
wyd.  Wydawnictwo Edipress, 2012

"Wtedy Agatha usłyszałao nowym weterynarzu.[...]
- Na początku wcale nas to nie interesowało, bo zwykle jeździmy do weterynarza w Moreton, ale pan Bladen jest tak dobry...
- I tak dobrze wygląda."

   Agatha wraca z wakacji na Bahamach do Carsely. Po tym jak jej przystojny sąsiad przejrzał ją i zmienił kierunek docelowy wypoczynku jest wściekła na siebie, że dała się ponieść hormonom. Ale szybko się z tego wyplątuje, gdyż w wiosce pojawia się nowy weterynarz, a w przychodni zaczyna ustawiać się do niego kolejka adoratorek. Niestety on za to nie podoba się pewnej osobie, która postanawia go usunąć. Ciekawska Agatha wie, co ma robić, aby się nie nudzić. Musi znaleźć zabójcę.

   Zachęcona Ciastem Śmierci postanowiłam sięgnąć po drugi tom z serii kryminalnej magazynu Party, czyli Agatha Raisin i wredny weterynarz.

   Ten tom nie przypadł mi do gustu aż tak bardzo jak pierwszy. A to dlatego, że Agacie w rozwiązywaniu pomagał James Lacey, czyli jej przystojny sąsiad, za którym tak się uganiała, że dla niego postanowiła schudnąć i lepiej się ubierać. Nie żebym miała coś do tego uganiania się za nim, bo te fragmenty były śmieszne i czasami bardzo absurdalne. Ale ja jeszcze nie polubiłam tego pana. Jego postać w tym tomie nie jest jeszcze do końca dopracowana i ja go po prostu nie czułam. Niby oschły wobec Agathy, ucieka przed nią, a jednak mało wyrazisty.

   Jeśli chodzi o Agathę to ja jestem nią coraz bardziej oczarowana. W swoich amatorskich śledztwach posuwa się do coraz bardziej dziwnych metod. Przy przym pewnie nie chce być zabawna, a poważna, a jednak czytając niektóre sceny po prostu pękałam ze śmiechu. Nawet teraz jak sobie przypomnę akcję w łazience to próbuję pohamować śmiech.

   Co do sprawy to ciężko mi było wyznaczyć jedną osobę, która mogła zabić. Ja obstawiałam dwie osoby, ale niestety nie one były zabójcami. Rozwiązanie zagadki było dla mnie zupełnym zaskoczeniem, co było jednym z plusów tej części. Do tego jeszcze był dużo bardziej poważny powód morderstwa, a nie taki dość błahy jak w pierwszej części.

   "... palec zacisnął się na spuście. Agatha wskoczyła pod stół, a strzał padł tuż nad jej głową, nie robiąc jej krzywdy."

Seria Agatha Raisin:

 Agatha Raisin i zakopana ogrodniczka
Agatha Raisin i zmordowani piechurzy
Agatha Raisin i śmiertelny ślub
Agatha Raisin i koszmarni turyści
Agatha Raisin i krwawe źródło
Agatha Raisin i tajemnice salonu fryzjerskiego
Agatha Raisin i martwa znachorka
Agatha Raisin i przeklęta wieś
Agatha Raisin i miłość z piekła rodem

piątek, 14 września 2012

Wkrótce na blogu

   Ostatnio zastanawiałam się nad pewnymi zmianami na blogu i wymyśliłam, że zacznę organizować sobie akcje/wyzwania dotyczące różnych rodzajów książek. Oto nazwy tych akcji:

  • Dobre i Polskie - ta akcja ma za zadanie promowanie polskiej literatury. Będę w niej umieszczać książki, które wyjątkowo mi się spodobały lub były dobre. Wiadomo nawet jeśli zrecenzuje książkę z polskiej literatury i nie spodoba się mi ona to nie będę jej umieszczać w tej kategorii.
  • Powtórka z rozrywki - czyli recenzje książek, które kiedyś czytałam i po jakimś czasie postanowiłam powtórnie po nie sięgnąć.
  • Hit czy kit - biorę pod lupę książki uznane za bestsellery i sprawdzam, czy zasługują na swoją etykietę.
  • Before 2000 - do tej kategorii zainspirował mnie portal nakanapie. Tutaj będą znajdować się książki wydane przed rokiem 2000. 
  • Film czy książka? - wiele filmów powstaje teraz na podstawie książek, więc postanowiłam sprawdzić jak one się mają do papierowych wersji.

   To jak na razie wszystkie kategorie, które wymyśliłam. W przyszłości może jeszcze jakieś powstaną. Co o tym myślicie? Której kategorii nie możecie się doczekać?

środa, 12 września 2012

Tajniki białej magii

Magia wiedźm - Rytuały, Specyfiki i zaklęcia Claire
org. Die Magie der Hexen
wyd. Studio Astropsychologii, 2011

"Biała magia z zasady opiera się na pomocnych siłach. Nie możesz więc przy jej pomocy zdziałać niczego złego."

  Claire w swojej drugiej książce przedstawia nam takie pojęcia jak czarownica, biała magia, rytuały itd.

  Książka podzielona jest na dziewięć rozdziałów, które zapoznają nas z różnymi dziedzinami białej magii. Jednak aby rozpocząć używanie którejś z dziedzin przedstawionych przez autorkę, radzi ona rozpocząć od medytacji. Regularne medytowanie ma zapewnić nam przypływ siły duchowej, dzięki której będziemy bardziej skupieni na naszych rytuałach i przyniosą one zamierzone efekty.

   W dalszych rozdziałach mamy takie dziedziny jak wygląd zewnętrzny, zapach, pieniądze, miłość i erotyka, wróżenie, świat duchów oraz pozostałe magiczne specyfiki. Mnie osobiście autorka zainteresowała jedynie dwoma rozdziałami, a mianowicie zapachami oraz miłością i erotyką. W pierwszym rozdziale, który mi się spodobał wymienione są rośliny, kadzidła i inne tego typu sprawy, które mają swoje określone działanie. Wszystkie są opisane krótko i na temat bez zbędnych komentarzy. Rozdział o miłości i erotyce w pewnym sensie łączył się właśnie z zapachami, więc dlatego przypadł mi do gustu.

   Ogólnie rzecz biorąc książka nie wywarła na mnie aż tak wielkiego wrażenia. Momentami jest ciekawa, ale... Ta książka zdecydowanie bardziej nadaje się dla kogoś kto interesuje się ezoteryką. Plusem jest też to, że taki amator jak ja nie powinien sobie zrobić krzywdy przy rytuałach z tej książki, bo nie są one skomplikowane. Minusem zdecydowanie jest rozdział o wróżeniu. Czytając go po prostu się pogubiłam. Tak jak nigdy nie rozumiałam kart tarota (bo im jest poświęcona większość tego rozdziału), tak dalej ich nie rozumiem.

   Magię wiedźm mogę polecić początkującym w dziedzinie ezoteryki. Mimo, że biała magia ma nam przynieść pomoc to według mnie trzeba z nią uważać, bo jedna nieczysta intencja może spowodować jej załamanie. Dlatego też należy używać jej z rozwagą.

"Zastanów się, czy to, co chcesz zrobić, będzie dobre i jaką cenę będziesz musiała za to zapłacić. Nie podejmuj decyzji pochopnie i rób to, za co możesz ręczyć!"

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu Studio Astropsychologii