piątek, 5 października 2012

Dobre i Polskie #2: Ja, diablica

Ja, diablica Katarzyna Berenika Miszczuk
wyd. WAB, 2010

 "To jakaś makabreska! Albo sen! Tak, to na pewno sen! Przecież to niemożliwe! Nie mogłam umrzeć."

   Wiktoria zostaje zamordowana i trafia do Piekła, gdzie otrzymuje moc i staje się pełnoprawną diablicą. Teraz ona będzie jedną z tych, którzy mają przekonać umarłe dusze, aby wybrały Piekło zamiast Nieba. Jednak dziewczyna nie rezygnuje z swojego człowieczego życia i nadal studiuje, nadal chodzi na imprezy, a przede wszystkim nie przestała kochać swojego Piotrusia. Poza tym Wiki dowiaduje się, że jej śmierć była przypadkowa, co jest niezwykle rzadkim zjawiskiem i będzie próbowała się dowiedzieć dlaczego musiała opuścić ziemski padół.

Pierwszy raz gdy ujrzałam okładkę Ja, diablicy i przeczytałam jej stopkę wiedziałam, że ta lektura będzie mi bardzo odpowiadać. Wówczas nie spojrzałam, kto jest jej autorem. Myślałam, że to książka jakiejś amerykańskiej autorki i kiedy ją wypożyczyłam z biblioteki bardzo się zdziwiłam, że napisała ją Polka.

   Lektura zachwyciła mnie już od samego początku. Nie mogłam się od niej wręcz oderwać. Choć oczy nabiegły krwią to ja dalej jak opętana czytałam.

   Przede wszystkim w tej książce mamy bardzo ciekawie ukazany obraz piekła. Nie te stereotypowe, gdzie dusze grzeszników smażą się i są wiecznie potępione. Wręcz przeciwnie Piekło jest rajem, gdzie trwają wieczne wakacje i wieczna impreza. To Niebo jest tym nudnym miejscem, gdzie jedyną rozrywką jest śpiewanie pieśni.

   Do tego podoba mi się cała fabuła i humor w niej zawarty. Szczególnie uśmiałam się przy momencie, gdy Wiki poszła dowiedzieć się czegoś w urzędzie i była przekierowywana z okienka do okienka, aby dostać odpowiedni blankiet. Ta scena po prostu idealnie oddaje naszą polską biurokracje. Poza tym te wszystkie intrygi i tajemnice dodają pieprzyku i chce się znać dalszy ciąg.

   Po przeczytaniu tej książki zdałam sobie sprawę, że gdyby zmienić imiona na bardziej amerykańskie i miejsce akcji np. na Nowy Jork czy Chicago można by było pomyśleć, że to książka jakiegoś amerykańskiego autora. Mi ten styl pisania skojarzył się z P.C. Cast, której uwielbiam serię Domu Nocy.

   Ja, diablica to bardzo dobra książka, która oderwie nas od zastraszającej ilości książek poświęconych wampirom. Polecam każdemu, kto jej jeszcze nie przeczytał, a ja nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za Ja, anielicę.

"Nie rozumiałam diabłów ani pobudek nimi kierujących. Nie chciałam rozumieć. Były takie nieludzkie."

Seria Ja, diablica:
Ja, diablica
Ja, anielica
Ja, potępiona

7 komentarzy:

  1. Niedawno dostałam ,,Ja diablicę'' w prezencie, ale jeszcze nie miałam okazji jej czytać, lecz teraz myślę, że szybko to zmienię, gdyż twoja recenzja skutecznie mnie zachęciła do przeczytania tejże książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy pierwszej części również zachwyciłam się obrazem piekła i jego mieszkańców. Podczas czytania "Ja, anielicy" absurd i głupota pomysłu autorki na świat powalił mnie na kolana. W ogóle z tego, co pamiętam lepiej odebrałam tom pierwszy.
    I dla mnie styl jest okropny. Autorka z językiem polskim jest na bakier i poniekąd zgadzam się ze stwierdzeniem, że przypomina P. C. Cast, ponieważ uważam, że stworzyła jedną z najgorzej napisanych dotychczas serii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę ją w końcu dorwać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, przedstawienie Piekła jest fenomenalne. Książkę uwielbiam i śmiałam się na niej, jak głupia! Szkoda, że Ja, anielica mnie nie powaliła, ale liczę na świetnie wykonaną Ja, potępioną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ciągnie mnie w ogóle do tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam ten tom i 2 ;D Już nie pamietam, który podobał mi się bardziej, ale czekam na tom 3 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem co raz bardziej ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.